FAUST

Wszystko, co stałe, rozpływa się w powietrzu, wszystko, co święte, ulega sprofanowaniu i ludzie muszą wreszcie spojrzeć trzeźwym okiem na swoją pozycję życiową, na swoje wzajemne stosunki (Marx, Manifest komunistyczny).

W kulturze przesyconej obrazami, w której zmysł wzroku ma dominującą pozycję, a spór między ikonoklazmem a ikonofilią odżywa w zradykalizowanym wymiarze, warto zadać pytanie o reguły wytwarzania doświadczenia wzrokowego. Czy wzrok rzeczywiście determinuje nasze relacje z rzeczywistością? Czy może, jak twierdzi amerykański badacz mediów Nicolas Mirzoeff, wizualizowanie to „to wytwarzanie wizualności” i jest domeną wyobraźni, a nie wzroku?

Do pracy nad „Faustem” zaprosiliśmy grupę niewidomych, którzy wraz z aktorami zmierzą się z dramatem uchodzącym za dzieło raczej literackie niż sceniczne. Wyzwanie postawione przez Goethego wiąże się nie tylko z gigantycznym rozmiarem tekstu, obejmującym ponad dwanaście tysięcy wersów i czasem akcji rozpisanym na trzy tysiące lat. „Faust” jest pisany jako teatr w teatrze, a skoro wszystko, co pojawia się na scenie, uzyskuje teatralną formę i znak, to jak przedstawić metafizyczną warstwę tekstu? Co jeśli Goethe rozumiał ją dosłownie – czy pudel jest żywym psem? Jak wygląda pies, w którego wstąpił diabeł? Jak wygląda coś, czego w teatrze pokazać się nie da?

 

PREMIERA: 14.03.2015_Teatr Polski w Bydgoszczy